Vox amoris



Johann Ostreich był postacią znaną nie tylko w Prusach Wschodnich końca XVIII i I połowy XIX wieku, ale i w całej monarchii pruskiej, a nawet ówczesnej Europie. Dziś po tym nieprzeciętnym człowieku, prowadzącym rozległe interesy kapitaliście, a jednocześnie wszechstronnie wykształconym humaniście, uczniu Kanta, znawcy sztuki i literatury, w Braniewie (do wojny Braunsberg), jego rodzinnym mieście, pozostał tylko niepozorny kamień z inskrypcją.




Johann Oestreich, urodzony w roku 1750, był synem zamożnego kupca i burmistrza braniewskiego - Franza Oestreicha i Magdaleny von Kärpen. Idąc w ślady ojca Johann skończył gimnazjum w Braniewie, a w wieku 17 lat rozpoczął studia na uniwersytecie w Królewcu. Studiował tu prawo i filozofię, chodził na wykłady z logiki i metafizyki prowadzone przez samego Immanuela Kanta, z którym miał szczęście zawrzeć bliższą znajomość bywając w jego domu. Jako 20-letni człowiek rozpoczął pracę w domu handlowym swojego ojca. Na przełomie roku 1772 i 1773 odbył podróż po Europie Północnej (Hamburg, Amsterdam, Londyn) nawiązując liczne, bardzo, w późniejszym czasie, przydatne kontakty. Kilka lat później, po śmierci ojca, został właścicielem firmy. W ciągu następnych 48 lat stał się człowiekiem niezwykle majętnym, czerpiąc dochody przede wszystkim, (choć nie tylko) z handlu przędzą lnianą.

Nazywano go królewskim kupcem, bo też cieszył się względami monarchów, od Fryderyka Wielkiego otrzymał zaszczytny tytuł Kommerzienrath, również Fryderyk Wilhelm III nie szczędził mu łask odznaczając wielokrotnie. Rodzina królewska, przejeżdżająca często przez Braniewo, w drodze z Berlina do Królewca, czyniła Ostreichowi niebywały zaszczyt zatrzymując się w jego domu.

W skład ogromnego majątku Johanna Oestreicha wchodziła okazała kamienica w mieście, stanowiąca nie tylko reprezentacyjne mieszkanie, ale mieszcząca także kantory Domu Handlowego; oprócz tego rezydencja podmiejska - Julienhöhe, fabryka adamaszku, spichlerze, składy handlowe, dwa statki (Fama i Vigilante), które pływały z przędzą głównie do portów europejskich, ale także do Ameryki Północnej, a nawet huta żelaza w powiecie świętomiejskim.

Imperium Oestrecha zatrudniało, setki ludzi, bywało, że przy samym sortowaniu i pakowaniu przędzy pracowało 250 osób. Dziś, po 200 prawie latach, trudno w tym regionie znaleźć kogoś, kto prowadziłby interesy na taką skalę.

Ale Oestreich był nie tylko kapitalistą, był też wszechstronnie wykształconym humanistą, miłośnikiem sztuki, znającym łacinę, czytającym literaturę niemiecką, angielską i francuską. Pamiątką po Oestreichu, jako znawcy sztuki, jest XVIII-wieczny ołtarz, w Lubominie k. Ornety, który nabył on, podobnie jak i wiele innych cennych sprzętów, podczas, zorganizowanej przez władze pruskie, licytacji wyposażenia braniewskiego kościoła jezuickiego i ocalił przekazując do kościoła w Lubominie.

Historia kamiennej inskrypcji wiąże się z letnią siedzibą Johanna Ostreicha, położoną między Braniewem i Fromborkiem. Tu, na uboczu, powstała wspaniała parterowa, rezydencja, otoczona rozległym parkiem, z którego rozciągał się widok na Zalew Wiślany, Wzgórze Katedralne we Fromborku i okoliczne wsie. W parku wzniósł Oestreich masywny belweder, z witrażowym oszkleniem w oknach, z salą balową na piętrze. Przy belwederze znajdowały się na kamiennych postumentach pomniki, jeden przedstawiał wykonaną z żelaza kulę ziemską, drugi, odlany z brązu, postać kobiecą.

Żeby poznać dokładniej historię tego, właśnie pomnika trzeba by zagłębić się w życie prywatne królewskiego kupca, a to nie łatwe, choć o nim samym pisano wiele. Mimo, że Johann Oestreich był niezwykle zamożny i miał pozycję godną pozazdroszczenia, w życiu prywatnym nie brakowało mu powodów do zgryzoty, bowiem wszyscy jego bliscy odchodzili wcześnie z tego świata, przeżył on swoje żony i sześcioro dzieci, sam dożywając sędziwego wieku 83 lat. U schyłku życia pozostał samotny. Z dwóch starszych synów, przygotowywanych do objęcia firmy, na których uniwersyteckie wykształcenie i kilkuletnie podróże po Europie Oestreich nie szczędził pieniędzy, najstarszy Johann umarł mając zaledwie 26 lat, a młodszy Friedrich w wieku lat 40.

Treść kamiennej inskrypcji wskazuje, iż dotyczy ona zmarłej żony królewskiego kupca, tyle, że źródła wspominają zwykle Dorotheę Dubinski, córkę kupca z Tylży, z którą Oestreich ożenił się jako młody człowiek i która umarła 40 lat przed nim. Bardziej wydaje się prawdopodobne, ze rzeźba parkowa przedstawiała drugą żonę Ostreicha, Juliane, o której informacje są nader skąpe.

Najpewniej od jej imienia utworzono nazwę tego miejsca - Julienhöhe, czyli Wzgórze Juliany, a nazwa ta przetrwała dłużej niż posiadłość, Oestreicha, bo dziś jeszcze mówi się o tym miejscu Julianka.

Już w ostatnich latach życia Oestreicha imperium zaczęło podupadać, a po jego śmierci nastąpiło bankructwo, rodzina nie odziedziczyła bogatego dorobku Johanna, zresztą linia Oestreichów braniewskich wymarła kilkadziesiąt lat później, jedynie w Królewcu pozostali potomni ukochanej wnuczki Johanna - Molly, ( żony profesora Ernsta Hagena założyciela Prussia Muzeum w Królewcu). Ojcem Molly był najstarszy syn Oestreicha, który umarł młodo, a krótko przed śmiercią ożenił się, wbrew woli ojca, z córką prostego żołnierza.

Po upadku firmy posiadłości Oestreicha w większości przejęły władze miasta. W jego domu umieszczono urząd finansowy. Niedługo po śmierci Johanna również rezydencja Julienhöhe zaczęła podupadać, rozebrano belweder, zniszczono parkowe rzeźby. Figurę Juliane Ostreich, zepchnięto do pobliskiego stawu (dziś nie ma po nim śladu). Pozostał tylko cokół kamienny z inskrypcją.

W Braniewie, gdzie za swojego życia był Johann jedną z bardziej znaczących postaci, wielkim dobrodziejem i niekwestionowanym autorytetem, pamięć o królewskim kupcu przetrwała do ostatniej wojny. Wtedy jeszcze było w mieście kilka związanych z nim pamiątek - na cmentarzu świętojańskim znajdował się jego nagrobek w formie, około dwumetrowej wysokości, obelisku z piaskowca, z łacińskim napisem; w ratuszu na honorowym miejscu wisiał jego portret, namalowany w roku 1722, istniał jeszcze jego dom, z roku 1786, przy Langasse 55, a w dzielnicy portowej stał spichlerz z 1809 roku, zwany „Pod Lwem”, (z herbem Oesterichów). Julienhöhe - dawna podmiejska posiadłość Oestreicha była zamieszkała, a przewodniki po przedwojennym Braniewie zachwalały trasę wycieczkową prowadząca do tego malowniczego miejsca. W wyniku wojennej zawieruchy i bezmyślnych powojennych czasów wszystko to przepadło bez śladu, nie ma już budynków należących niegdyś do Johanna, a jego prochy, podobnie jak innych zasłużonych dla miasta ludzi, pochowanych na cmentarzu swietojańskim, zlikwidowano urządzając w tym miejscu park.

O Juliance można mówić bez obaw, że zachęci się poszukiwaczy skarbów. Tu nie zostało już nic, choć po wojnie, jeszcze do lat 50-tych, mieszkali tu ludzie. Wieloletnia dzika eksploracja przyczyniła się do dewastacji tego odludnego miejsca, a raczej wątpliwe czy przyniosła spodziewane rezultaty. Z pewnością efektem ubocznym tych działań było zniszczenie kamiennej inskrypcji, która pozostawała tu prawie 200 lat. Mocno już zniszczony blok kamienny dwa lata temu, przeniesiono z Julianki (z inicjatywy braniewskiego Towarzystwa Historycznego oraz Biblioteki Miejskiej) na dziedziniec zabytkowego domu dla konwertytów - ówczesnej siedziby Biblioteki. Obecnie budynek mieści filię Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, a gospodarz obiektu raczej nie zwraca uwagi na bezimienny kamień, z nieczytelnym już prawie napisem, który nie zabezpieczony, niszczeje coraz bardziej (a w tych murach odbywają się zajęcia z ochrony dóbr kultury!).

Po Johannie Oestreichu nie pozostało nic, poza niepozornym kamieniem, z piękną łacińską inskrypcją. Dosłowne tłumaczenie przekazuje jej sens, ale żeby oddać prawdziwą treść napisu trzeba by pewnie użyć języka poezji. Kamień ten przemawia, z otchłani prawie dwóch wieków, być może głosem samego Johanna Oestreicha, który znał przecież łacinę i mógł być autorem inskrypcji:
MEMORARI
DECEBAT HANC
AMORIS VO
CEM CARNE JAM
MORTUAE UT
AETERNAM LOQUE
RETUR PIETATEM
SAXUM HOC
EXCITAVIT



Wypadało upamiętnić ten głos
miłości (żony) już zmarłej
Żeby zaś
upamiętnić ten głos miłości
Głaz ten
Postawiłem




Literatura:

1. F. Bucholz, Braunsberg im Wandel der Jahrhunderte, Braunsberg 1934, s. 189, 193, 198, 202, 209, 211

2. G. Dehio, Gall E. Handbuch der Deutschen Kunstdenkmaeler, Deutschordensland Preussen, Berlin 1952, s. 177

3. S. Fornaçon, Braunsberger Segelschiffe und ihre Reeder von 1760 bis 1863, Zeitschrift für die Geschichte und Altertumskunde Ermlands 1987, Bd. 7, s. 41-56.

4. G. Gerlach, Denkschrift auf Johann Oestreich, Neue Preussisches Provinziälblatter 1834, Bl. 12, s. 236-242

5. D. Jastrzemski, Komerzienrat Johann Ostreich 1750-1833, Heimatbrief für den Kreis Braunsberg, 2002, nr 15, s. 44-50

6. Poschmann A., Östreich Johann August Eduard; Poschmann A., Östreich Johann Franz, Altpreussische Biographie,1941, Bd. 1, s. 479

7. J. G. Sommer, Oestreich, Verein für Familienforschung in Ost- und Westpreussen e. V, 1985, s. 26

8. W. V. Strusinski, Julienhöhe, der Sommersitz des Kommerzienrats Oestreich, Heimatbrief für den Kreis Braunsberg, 2002, nr 15 s. 44-50





Opracowanie Weronika Wojnowska
Strona Główna


Copyright 2008-2009 ktp-figa.net All rights reserved
Polityka Prywatności